sobota, 16 sierpnia 2008

Te książki warto przeczytać!





















Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny w Londynie, w okresie kiedy Polska znajdowała się w radzieckiej strefie wpływów (i jeszcze krótko potem), obdarowywał każdą zainteresowaną osobę, przybywającą z kraju nad Wisłą, dwiema pozycjami książkowymi. W czasie mojego sześciomiesięcznego pobytu w stolicy Zjednoczonego Królestwa w 1990 r. odwiedzałem bibliotekę polską w POSK-u przy ul. 238-246 King Street w dzielnicy Hammersmith. Niezwykłą książkę ks. Waltera Ciszka "Z Bogiem w Rosji" otrzymałem tam 28-ego marca 1990 r. Została wydana w Londynie w 1988 r. przez Katolicki Ośrodek Wydawniczy Veritas.
Tytuł oryginału: WITH GOD IN RUSSIA





czwartek, 7 sierpnia 2008

Wycieczka do Łeby

W sobotę, 26-ego lipca tego roku emeryci z Wielkiego Klińcza, w liczbie 48 osób, wyjechali na wycieczkę do Łeby. Łeba uzyskała prawa miejskie w 1357 r., jest więc miastem od 651 lat, ale liczy tylko 4 tys. stałych mieszkańców. Największą atrakcją programu były wydmy na terenie Słowińskiego Parku Narodowego.

Wrażenia z oglądania ruchomych wydm w Łebie, czyli polskiej pustyni Sahary w miniaturze, można porównać do zachwytu i wzruszenia jakiego doznają turyści oglądający Wielki Kanion Colorado w Arizonie czy Wodospad Niagara na granicy Kanady i USA. Seniorzy z W. Klińca byli ogromnie szczęśliwi, że dane im było zobaczyć to zapierające dech w piersiach piękno, nigdzie zresztą nie reklamowane. Wydmy wędrują na wschód w kierunku Łeby z szybkością 2-15 m. rocznie zasypując napotykane lasy. Potem udali się jeszcze w rejs po Jeziorze Łebsko (w obie strony), trzecim co do wielkości jeziorze w Polsce (7140 ha), o głębokości zaledwie 1 m. Następnie spacerowali nad morze przy cudownej pogodzie. Mają nadal sporo zaległości w zwiedzaniu niezwykłych miejsc w naszej ojczyźnie. A czy dużo osób wiedziało, że na północ od Łeby na dnie Bałtyku znajduje się największy na świecie cmentarz pod wodą, gdzie spoczywa ponad 10000 (=dziesięć tysięcy) pasażerów niemieckiego statku "Wilhelm Gustloff" zatopionego (przez radziecki okręt podwodny) 30 stycznia 1945 r.?

Pod kierunkiem znakomitego przewodnika Jacka Hawruto na terenie S.P.N. zwiedzili Wyrzutnię Rakiet na Mierzei Łebskiej. Od 1940 r. mieścił się tam hitlerowski poligon rakietowy. Niemieccy naukowcy testowali rakiety przeciwlotnicze i balistyczne. Obok znajduje się wieża widokowa Rowokół, z wierzchołka której seniorzy zachwycali się wspaniałą panoramą okolic S.P.N.

Przewodnik pokazał jeszcze uczestnikom wycieczki inne atrakcyjne punkty Łeby, m.in. port jachtowy Marina, który może przyjąć ponad 120 jednostek różnych klas. Zwiedzano również kościół Oblatów p.w. WNMP, zbudowany w 1683 r., przy którym znajduje się granitowy obelisk pojednania z 50 nazwiskami poległych w czasie I wojny światowej. U podstawy łebskiego falochronu zobaczyli metalowy krzyż nawigacyjny (wysoki 16 m.), postawiony w 2001 r. poświęcony pamięci marynarzy, rybaków i żeglarzy, którzy nie powrócili z morza.

Po intensywnym zwiedzaniu seniorzy z W. Klińcza posilili się wyśmienitym obiadem w jednej z gościnnych łebskich jadłodajni. Pełni wrażeń wrócili szczęśliwie do domu po 19.00.

wtorek, 22 lipca 2008

Wyprawa w Góry S[=ś]więtokrzyskie













Systematycznie i aktywnie korzystamy z możliwości wycieczkowych nadrabiając zaległości w zwiedzaniu Polski. Ostatnio Ela zorganizowała trzydniową
wycieczkę w Góry Świętokrzyskie. Zachwycaliśmy się Kielecczyzną po raz pierwszy. A oto nasza skrócona relacja o tej wyprawie.


I dzień 3/4 lipca (czwartek/piątek). Wyjazd naszej grupy nastąpił o godz. 23.00 w nocy z czwartku na piątek. Po szczęśliwym przybyciu rozpoczęliśmy piątkowy program od Kielc – stolicy woj. Świętokrzyskiego. Zwiedziliśmy Pałac Biskupów Krakowskich. Podziwialiśmy wspaniałe komnaty, wyposażone w meble barokowe i dzieła sztuki. Zachwycaliśmy się galerią malarstwa – piątą, co do wartości artystycznej zgromadzonych obrazów w Polsce. W pięknej sali wysłuchaliśmy koncertu muzyki barokowej w wykonaniu naszego przewodnika – artysty. Dla niektórych uczestników wycieczki był to pierwszy kontakt z muzyką poważną. Andrzej Niedbała, wspaniały, chociaż najmłodszy przewodnik świętokrzyski, zabrał nas na spacer po najpiękniejszych miejscach w Kielcach. Przeszliśmy ul. H. Sienkiewicza, główną arterią miasta, pełną stylowych kamieniczek, odwiedziliśmy park i ptaszarnię, źródełko miłości. Udaliśmy się do Muzeum Zabawek. Wystawy w poszczególnych salach były atrakcyjną podróżą w czasy dzieciństwa, dostarczyły wielu wzruszeń. Zwiedziliśmy też Muzeum Lat Szkolnych Stefana Żeromskiego i wzruszającą ekspozycję poświęconą młodości autora „Syzyfowych prac”. Modlitwa dziękczynna w Bazylice Katedralnej (w 1970 r., na 800-lecie swego istnienia, podniesionej do godności bazyliki mniejszej,) przed ołtarzem z obrazem Matki Boskiej Łaskawej Kieleckiej zakończyła pobyt w mieście.

Po południu udaliśmy się do położonej 7 km od centrum Kielc Jaskini Raj, baśniowej i chłodnej (ze stałą temperaturą +9C0) krainy stalaktytów i stalagmitów (o dł. 240 m). Oryginalne kształty różnorodnych figur uformowane przez naturę zapierały nam dech w piersiach.

Pełni niezapomnianych wrażeń pojechaliśmy do oddalonego o 12 km od miasta hotelu „Ameliówka” w Mąchocicach Kapitulnych, gdzie czekały na nas wygodne pokoje, smaczne jedzenie i staropolska gościnność.

II dzień 5 lipca (sobota). Sobotę przeznaczyliśmy na wędrówkę po Świętokrzyskim Parku Narodowym, gdzie podziwialiśmy przepiękne widoki z Łysej Góry (595 m), gołoborze (czyli miejsce "gołe", bez "boru") pokryte skałami i głazami, pogański wał kultowy z bloków kwarcytu. W Muzeum Przyrodniczo-Leśne obejrzeliśmy minerały i skamieniałości, florę i faunę oraz eksponaty związane z zagrożeniami parku, a także ekspozycję o parkach krajobrazowych Gór Świętokrzyskich. Prawdziwą frajdą była przejażdżka kolejką w obie strony. Największym jednak przeżyciem religijnym była modlitwa w Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego, na którym umarł Jezus Chrystus i udzielone nam przez kapłana błogosławieństwo tymi relikwiami. Wysłuchaliśmy przepięknej pieśni w mistrzowskim wykonaniu Jana Wenckiego (uczestnika naszej wycieczki). Potem w trzech salach obejrzeliśmy muzealną wystawę świętokrzysko-misyjną Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Pierwsza salka poświęcona jest działalności benedyktynów na Świętym Krzyżu, szczególnie bibliotece z uwzględnieniem „Rocznika Świętokrzyskiego Dawnego" i „Kazań Świętokrzyskich". Następna salka upamiętnia lata zniszczeń i poniżenia ludzi i klasztoru na Świętym Krzyżu; a więc okres więzienia, obozu zagłady, ruiny wojenne oraz odbudowę. Ostatnia największa sala ukazuje działalność misyjną polskich Oblatów na całym świecie. Muzeum Misyjne posiada bogata kolekcję pamiątek z różnych kontynentów, kryptę księcia Wiśniowieckiego, trumny zakonników (również otwarte).

Wstrząsające wrażenie wywarły więzienne cele i karcery najcięższego (do 1945 r.) w Polsce więzienia. Wśród przedwojennych więźniów przebywał tu m.in. skazany przez polskie władze na karę śmierci (zamienioną potem na dożywocie) Stepan Bandera (1909-1959), żarliwy i niezłomny orędownik niepodległej Ukrainy, (w czasie wojny osadzony przez hitlerowców w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen), który został skrytobójczo zamordowany w Monachium przez radzieckiego agenta KGB.

Krótka modlitwa za pomordowanych w Katyniu, Miednoje i Charkowie przy krzyżach symbolizujących ofiary zakończyła nasz pobyt w najstarszym sanktuarium w Polsce, do którego w przeszłości pielgrzymowali nie tylko nasi królowie.

Odwiedziliśmy także Świętą Katarzynę, a tam drewnianą kapliczkę Św. Franciszka oraz źródełko, którego woda leczy choroby oczu. W „Kapliczce Żeromskiego” ze wzruszeniem oglądaliśmy na ścianie oryginalny podpis przyszłego pisarza. Panie z naszej grupy zachwycały się fascynującymi okazami z całego świata w Muzeum Minerałów i Skamieniałości, kupiły też piękną srebrną biżuterię w sklepie przy muzeum.

Wizyta w Muzeum Wsi Kieleckiej – Skansen w Tokarni skłaniała do porównań z kaszubskim skansenem we Wdzydzach. Wielkie wrażenie wywarły na nas eksponaty w galerii rzeźby ludowej oraz odwiedziny w dworze szlacheckim, gdzie poznaliśmy sprzęty codziennego użytku sprzed stu lat. W nostalgiczny nastrój wprawił nas swojski klimat wiejskiego sklepiku, jakże różny od zimnych, bezosobowych i wszędzie jednakowych hal supermarketów. Z dużą uwagą słuchaliśmy objaśnień przewodnika w wiatraku-młynie. Największe zainteresowanie wzbudziła ekspozycja naczyń aptecznych sprzed wieku. W Tokarni poznaliśmy obiekty kultury materialnej oraz sztukę ludową mieszkańców Gór Świętokrzyskich.

III dzień 6 lipca (niedziela). Był to ostatni dzień naszej wyprawy. Z drżeniem serca stąpaliśmy po komnatach Muzeum Henryka Sienkiewicza w Oblęgorku, w którym laureat Nagrody Nobla mieszkał w latach 1902-1914. Oglądaliśmy eksponaty związane z życiem pisarza, jego dorobkiem literackim. Zachwycaliśmy się architekturą neogotyckiego pałacyku ufundowanego dla wielkiego twórcy przez społeczeństwo polskie w 1900 r. oraz pięknem ogrodu pełnego egzotycznych roślin. Wyjazd do najstarszych gór w naszym kraju zakończyliśmy w Szydłowcu położonym w południowej części województwa mazowieckiego, w pobliżu granicy z województwem świętokrzyskim. Zwiedziliśmy tam niezwykłe Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych. Wielkie wrażenie wywarł na nas widok pięknego ratusza, obok którego w dawnych czasach umieszczono zachowane od dziś 2 pręgierze, gdzie wymierzano karę chłosty. Modlitwa dziękczynna w kościele Św. Zygmunta Króla była ostatnim punktem wycieczki. Do domu wróciliśmy wszyscy szczęśliwie tuż przed północą, co było zasługą Elżbiety i Zdzisława Brzezińskich, pilotujących imprezę oraz Pana Tadeusza, wspaniałego kierowcy, obdarzonego poczuciem życzliwego humoru, z którego twarzy nigdy nie schodził ciepły uśmiech.

To tyle relacji z wyjazdu na Kielecczyznę.

Myślę, że trzeba tam pojechać jeszcze raz na dłużej, bo nie wszystko zdążyliśmy zwiedzić.


poniedziałek, 30 czerwca 2008

Najpiękniejsze miejsca w Polsce

Mój ranking najpiękniejszych i najmniej zdewastowanych przez turystów miejsc w Polsce:

  1. Białowieski Park Narodowy z Puszczą Białowieską i żubrami, największymi wolno żyjącymi zwierzętami na naszym kontynencie;
  2. Biebrzański Park Narodowy, z Czerwonym Bagnem - potężnym rozlewiskiem Biebrzy w jej środkowym biegu, gdzie można rozkoszować się widokami przyrody nie tkniętej ludzką ręką;
  3. Bieszczady - najdziksze góry w Polsce; kraina, która urzeka bogactwem przyrody; możemy tam spotkać niedźwiedzia, wilka, rysia czy żubra;
  4. Kraina Stawów Milickich - jedna z największych w Europie ostoi ptactwa i stawów rybnych;
  5. Ojcowski Park Narodowy z Doliną Prądnika, z jaskiniami i nietoperzami, z najbardziej oryginalną skałą Maczugą Herkulesa;
  6. Pieniński Park Narodowy z najpiękniejszymi górami w Polsce - Pieninami i przełomem Dunajca;
  7. Słowiński Park Narodowy z jeziorem Łebsko i z ruchomymi wydmami koło Łeby, które stanowią polską pustynię Saharę w miniaturze;
  8. Ślężański Park Krajobrazowy z masywem góry Ślęży na płaskiej Nizinie Śląskiej;
  9. Wigierski Park Narodowy, którego symbolem stał się bóbr; zielone płuca Polski na Suwalszczyźnie, gdzie przemysł nie zdominował przyrody;
  10. Woliński Park Narodowy z niezwykle już rzadkim w Polsce orłem bielikiem, którego wizerunek jest naszym godłem narodowym.
Zdzisław Brzeziński
ul. Słoneczna 4
83-423 Wielki Klińcz

piątek, 20 czerwca 2008

Z archiwum grafomana (3) [Wyprawa na Dach świata]

Wyprawa na Dach Świata.

(Zalety i niebezpieczeństwa podróży).

Drodzy Przyjaciele!

Zarezerwujcie sobie co najmniej pół roku na przygotowania do wyprawy na Dach Świata. Wprawdzie to ja biorę na siebie główny ciężar zorganizowania najważniejszych działań, przede wszystkim logistykę i opracowanie szczegółowego planu, ale Wy musicie załatwić sprawę najtrudniejszą, czyli skutecznie przekonać swoje żony tak, aby uzyskać ich zgodę na wyprawę Waszego życia, o której marzyliście od dziecka. Ruszamy na wiosnę. Wyprawa na Dach Świata, czyli Himalaje (nie tylko Pamir cieszy się takim „dachowym” określeniem) wymaga morderczego wysiłku. Musimy zdobyć Kanczendzongę na granicy Indii i Nepalu - drugi co do wysokości gigant Himalajów (8598 m), trzeci szczyt Ziemi.

Nastawcie się na najgorsze. Czeka nas mnóstwo przykrych dolegliwości i niebezpieczeństw, przede wszystkim zła pogoda, jej gwałtowne zmiany i różnice temperatur ze spadkiem w nocy do -400 C, możliwe odmrożenia, (dlatego ważna jest aklimatyzacja). Równie groźny jest silnie wiejący wiatr, który osiąga prędkość nawet ponad 120 km na godzinę. W trakcie poruszania się uważajmy na spadające kamienie, skały i lawiny śnieżne. Nasza wytrzymałość w ekstremalnych warunkach zostanie poddana najwyższej próbie. Pamiętajmy, że tylko mniej niż połowa ludzi z zamiarem zdobycia szczytu osiąga cel, a niektórzy tracą nawet życie, jak najsłynniejsza ze wspinających się Polek, Wanda Rutkiewicz, która zginęła w czasie wyprawy właśnie na Kanczendzongę w 1992 r.

Na szczęście oprócz wymienionych minusów są też zalety naszej podróży. Największa to szansa na pozbycie się szkodliwej dla zdrowia nadwagi. Każdy z nas zrzuci co najmniej kilka zbędnych kilogramów. Wybierając ascezę w innej rzeczywistości z dala od reszty świata zrozumiemy jak niewiele trzeba nam od życia. Ta wyprawa nauczy nas pokory wobec majestatu nieujarzmionej natury. Niewielu wejdzie tam gdzie my wejdziemy. Przed nami wielkie i wspaniałe przeżycie spełnienia kolejnego marzenia. Czeka nas jeden z najodważniejszych czynów w historii alpinizmu. Razem zdołamy go dokonać.

czwartek, 19 czerwca 2008

I Gminna Spartakiada Seniorów w Wielkim Klińczu


Takiej imprezy jeszcze nie było!

W czwartek, 12-ego czerwca 2008 r. w sali gimnastycznej Zespołu Kształcenia w Wielkim Klińczu spotkały się reprezentacje sportowe seniorów zrzeszonych w kołach PZERI, aby rywalizować o Puchar Wójta Gminy Kościerzyna, który sprawował honorowy patronat nad Spartakiadą. Organizatorami imprezy byli: Zarząd Koła PZERI w W. Klińczu z przewodniczącą Elżbietą Brzezińską, Zespół Kształcenia z dyr. Krystyną Marczyk, Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Gminy Kościerzyna z prezesem Tomaszem Nadolnym. Nagrody dla zwycięzców licznych konkurencji ufundował Zakład Usług Turystycznych Gminy Kościerzyna.

Spotkanie zaszczycili swoją obecnością: Kazimierz Szuta - prezes Zarządu Rejonowego PZERI, Barbara Ciężka – kierownik GOPS, Sylwia Diedrich – dyrektor PCPR, ks. senior Antoni Burba, radni Gminy Kościerzyna. W tej pożytecznej i niecodziennej imprezie integracyjnej wzięło udział aż 140 seniorów z kilku gmin powiatu kościerskiego – reprezentacje z miasta Kościerzyny, Łubiany, Karsina, Wiela i Wielkiego Klińcza.

Konkurencje sportowe przygotowała Mariola Cybula (nauczycielka w-f). Nad zdrowiem i bezpieczeństwem czuwali doktor Igor Gusarski i pielęgniarka Krystyna Lorbiecka. Dyrektor szkoły K. Marczyk pełniła funkcję głównego sędziego rozgrywek sportowych.

Spartakiadę rozpoczęto uroczystym odśpiewaniem hymnu kaszubskiego. B. Ciężka przekazała E. Brzezińskiej, prowadzącej imprezę, Puchar Wójta. Zmagania sportowe były bardzo zacięte i emocjonujące. Widownia dopingowała swoich reprezentantów, którzy musieli wykazać się refleksem, zręcznością i tężyzną fizyczną. Z wielkim aplauzem spotkały się konkurencje golenia balonów, biegi ze skakanką oraz unihokej. Natomiast zgniatanie butelek plastykowych na czas, poprzedzone instruktażem Teresy Preis miało walor ekologiczny i dydaktyczny. Wiele emocji budziły wyścigi prezesów kół w prowadzeniu piłki, bezkonkurencyjny okazał się prezes K. Szuta. Zmagania drużyn urozmaicały muzyczne przerywniki zespołu wokalnego seniorów z W. Klińcza pod kierunkiem Jana Wenckiego. Po podliczeniu wyników 10 konkurencji zwyciężyła drużyna z W. Klińcza, która dużą przewagą punktów zdobyła Puchar Wójta Gminy Kościerzyna. Drugie miejsce zajęło koło PZERI z Karsina, a trzecie z Łubiany. Pamiątkowe dyplomy wszystkim drużynom wręczyła K. Marczyk, sędzia główny zawodów. Na zakończenie sportowych zmagań zebrani pod kierunkiem Państwa Haliny i K. Szutów odśpiewali hymn „Rodzina”.

Uczestnicy zawodów oraz zaproszeni goście zostali podjęci poczęstunkiem, który przygotował Zarząd Koła PZERI w W. Klińczu (Genowefa Wlaźlak, Leokadia Hetmańska, Teresa Guzińska i Janina Okrój). Podkład muzyczny piosenek biesiadnych wykonali jak zawsze po mistrzowsku Stanisław Kozikowski i Stanisław Nakielski.

Rozgrywki sportowe wyzwoliły ducha walki i szlachetnej rywalizacji. Nadspodziewanie wysoka frekwencja seniorów w sportowej imprezie o zasięgu powiatowym świadczy o potrzebie aktywnego spędzania czasu wśród bardziej dojrzałego wiekiem pokolenia. Organizatorzy Spartakiady udowodnili, że w małej wsi można przeprowadzić dużą imprezę, na której mogą świetnie bawić się i dziadkowie, i wnuki.

Sekretarz Koła PZERI w W. Klińczu

środa, 18 czerwca 2008

Pająki są naszymi przyjaciółmi!

Dlaczego lubić pająki?

Motto:

Pochwalony bądź, Panie mój,
ze wszystkimi Twoimi stworzeniami…[również pająkami
(Z.B.)]

św. Franciszek z Asyżu

Wiele znanych mi osób odnosi się do pająków z odrazą. Moja młodsza, już dorosła córka, do dzisiaj nie przemogła wstrętu do tych stworzeń. Trudno powiedzieć, dlaczego akurat pająki budzą tyle negatywnych odczuć. Ludzka niechęć do tej grupy stawonogów bierze się chyba raczej z uprzedzenia i braku choćby szczątkowej o nich wiedzy.

A przecież stykamy się z nimi prawie wszędzie, występują na całej kuli ziemskiej i to aż w ok. 30 tys. gatunkach (w Polsce mamy ok. 700 gatunków pająków). Zachwycamy się babim latem, złotą polską jesienią, a to nic innego jak tylko nitki pajęczyny tworzące na różnokolorowych liściach migotliwe wzory misternej konstrukcji. Najpiękniejsze sieci tka krzyżak. To właśnie ich arcydzieła najczęściej upiększają nasz ogród czy działkę rekreacyjną.

Już określenia związane z anatomią tych zwierzątek, takie jak szczękoczułki, nogogłaszczki, kądziołki przędne, przetchlinki zawierające pieszczotliwe zdrobnienia nastrajają przyjaźnie. To wspaniałe i fascynujące istoty. Pewne gatunki mogą żyć nawet 20 lat. Czasami smutny jest koniec samców pająków. Po udanej kopulacji niektóre pajęczyce konsumują adoratorów.
Pająki nie są groźne. Nie ma żadnych powodów, aby bać się naszych pająków, szczęki wielu z nich nie są nawet w stanie przebić skóry człowieka. Łapią owady w tkane przez siebie sieci. Pełnią niezwykle pożyteczną funkcję żywiąc się owadami, najczęściej żywymi, larwami much i komarów, świerszczami, mącznikami, drewnojadami, muszkami owocówkami i innymi szkodnikami. Jedynymi niebezpiecznymi dla człowieka wyjątkami są czarna wdowa, (która może boleśnie ukąsić) i tarantula. W Polsce, na szczęście, te gatunki nie występują.
Mało kto wie, że nić pajęcza jest najmocniejszym ze znanych włókien naturalnych. Mimo że jest ona aż 250 razy cieńsza od ludzkiego włosa, to jej wytrzymałość 2 razy przewyższa wytrzymałość stali o tej samej grubości. Pająki, ci mali tkacze, nie muszą obawiać się zerwania nici. Pajęczyna jest nie tylko najbardziej wytrzymałym włóknem naturalnym, ale jednocześnie najbardziej elastycznym. Bardzo cienka, ale relatywnie mocna nić pajęcza wykorzystywana jest także przez człowieka w mikrochirurgii oka do zszywania białkówki. Składem chemicznym i wyglądem zbliżona jest do jedwabiu, jednak przewyższa go wytrzymałością.
W naszym kraju można spotkać coraz więcej miłośników pająków hodujących te stworzenia w domowych terrariach. Sam byłem mile zaskoczony widząc u jednego z moich znajomych hodowlę ptaszników i rzucające się w oczy dwa entuzjastyczne napisy: Kochajmy pająki !!! Niech żyją ptaszniki!!!