niedziela, 12 kwietnia 2009

Moje Święta Wielkanocne poza Polską.

W tym roku [2009] Wielkanoc obchodzimy 12-ego i 13-ego kwietnia.

Dwukrotnie w moim życiu doświadczyłem przeżywania Świąt Wielkanocnych za granicą.

Pierwszą Wielkanoc poza Polską spędziłem w 1987 r. u naszych braci Słowian w czasie trzymiesięcznego pobytu (od niedzieli, 5-ego kwietnia do poniedziałku, 29-ego czerwca) w Kijowie, stolicy Ukrainy (wówczas jeszcze była to Ukraińska Socjalistyczna Republika Radziecka znajdująca się w składzie ZSRR). Święta Wielkanocne przypadały wtedy 19-20 kwietnia 1987 r. W niedzielę wielkanocną pojechałem z kilkoma osobami na mszę św. na peryferie wielkiego miasta do polskiego kościółka w dzielnicy Swiatoszyno, natomiast w poniedziałek wielkanocny mieliśmy przewidziane planem zwykłe zajęcia w Instytucie Pedagogicznym. Wszak komunistyczne władze ZSRR nie uznawały oficjalnie żadnych świąt religijnych.

Drugą Wielkanoc poza Polską spędziłem w 1990 r. podczas mojego półrocznego pobytu w Wielkiej Brytanii, kiedy to przez sześć miesięcy (od soboty, 27-ego stycznia do soboty, 21-ego lipca 1990 r.) doskonaliłem znajomość j. angielskiego w Londynie. Rozłąka z najbliższymi i krajem była wielkim wyzwaniem, nie brakowało momentów trudnych, zwłaszcza, że w siedmiomilionowej obcej metropolii czułem się jak mikroskopijna kropelka w ogromnym oceanie. Dlatego chętnie skorzystałem z zaproszenia mojej kuzynki Jadwigi Pawlik (ur. w 1937 r.), mieszkającej w Manchester (450 tys.) w Anglii. Spędziłem tam trzy cudowne dni (od niedzieli, 15-ego kwietnia do wtorku, 17-ego kwietnia 1990 r.) najpiękniejsze w ciągu całego mojego pobytu w Zjednoczonym Królestwie. Zawsze z wdzięcznością będę wspominał tamte chwile. Jadzia (imienniczka mojej matki) jest córką Jana Brzezińskiego (1905-1995), brata mego ojca Maksymiliana. Stryj Jan w czasie kampanii wrześniowej 1939 r. trafił do niewoli sowieckiej, tam cudem przeżył w okolicach Murmańska do 1941 r., kiedy przedostał się do armii gen. Andersa i przeszedł z nią cały szlak bojowy uczestnicząc m.in. w bitwie pod Monte Cassino. Po wojnie zamieszkał w Manchester, gdzie po 1956 r. sprowadził najpierw córkę Jadwigę, a później żonę Władysławę. Jadzia to niezwykle gościnna osoba, bardzo ciepła i serdeczna. Doznałem jej rzadko spotykanej życzliwości już wcześniej m.in. w stanie wojennym, kiedy to przysłała nam olbrzymi pakunek z ubrankami dla naszych córek Beaty i Darii, oprócz odzieży przesyłka zawierała mnóstwo innych dóbr, wówczas w naszym kraju nieosiągalnych. Wracając do tamtej bytności w Manchester, pragnę dodać, że moja kuzynka Jadzia starała się uczynić tę wizytę maksymalnie ciekawą. Wśród interesujących punktów programu było m.in. zwiedzanie kilkupiętrowego muzeum National Photography, Film and Television w mieście Bradford. Mąż Jadzi - Zbyszek pojechał ze mną również do miasta Huddersfield, zwiedziliśmy tam m.in. obiekty Polskiego Stowarzyszenia Kombatantów i polski kościół, gdzie proboszczem był wtedy mój kuzyn Augustyn Brandt (syn Marty, najstarszej siostry mego ojca).

Mimo, że Święta Wielkanocne spędzone poza Polską wspominam raczej przyjemnie, to cieszę się, iż od 19 lat mogę je przeżywać w mojej ojczyźnie.

[Już wkrótce uzupełnię tę relację]

sobota, 11 kwietnia 2009

Niech żyje prof. Władysław Bartoszewski!

We wtorek, siódmego kwietnia 2009 r. dwaj przedstawiciele rejonu kościerskiego (Wojciech Pestka i Zdzisław Brzeziński) na zaproszenie Klubu „Świata Książki” wzięli udział w niezwykłym spotkaniu z prof. Władysławem Bartoszewskim w Gdańsku. Profesor mówił najpierw o Polsce i świecie, potem odpowiadał na pytania licznie zgromadzonych czytelników i na końcu podpisywał swoje książki. Bogaty i niepospolity życiorys Wł. Bartoszewskiego wystarczyłby dla całej grupy osób. Urodził się 19 lutego 1922 r., (ukończył więc już 87 lat). Był więźniem niemieckiego obozu Konzentrationslager Auschwitz w Oświęcimiu (od 22 września 1940 r. do 8 kwietnia 1941 r.). W PRL-u więziony od listopada 1946 r. do kwietnia 1948 r. i ponownie od grudnia 1949 r. do sierpnia 1954 r. (w stalinowskich więzieniach za to, że walczył o wolną Polskę, spędził łącznie ponad sześć lat). Ograniczenia wolności doznał jeszcze w stanie wojennym (był internowany od grudnia 1981 r. do kwietnia 1982 r.) Przez ponad pół wieku pracował w „Tygodniku Powszechnym”, który w czasach PRL-u był jedynym niezależnym czasopismem od Łaby po Władywostok. Przez osiemnaście lat w najgłębszej konspiracji współpracował z Janem Nowakiem-Jeziorańskim będąc najważniejszym informatorem Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Po upadku komunizmu oddał Polsce nieocenione usługi jako wytrawny dyplomata. W latach 1990 – 1995 pełnił funkcję ambasadora RP w Austrii. Dwukrotnie był też ministrem spraw zagranicznych. Od listopada 2007 r. pełni funkcję sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, jest pełnomocnikiem premiera Donalda Tuska ds. relacji międzynarodowych. Bogata twórczość historyczna prof. Bartoszewskiego obejmuje ok. 40 książek. Kanclerz Helmut Kohl powiedział o nim, że jest „polskim Europejczykiem i europejskim Polakiem”.
[Profesor składa Zdzisławowi Brzezińskiemu swoje autografy w siedmiu książkach.]

Znana jest dewiza profesora Warto być przyzwoitym!, chociaż nie zawsze jest to opłacalne Zdaniem Wł. Bartoszewskiego, o przyzwoitości świadczy to, że człowiek za nic w świecie nie przyłoży ręki do krzywdy bliźniego i będzie starał się mu pomóc w takiej mierze, w jakiej pozwalają na to okoliczności. Napisał kiedyś, że «żyć za wszelką cenę to hańba». Nasz bohater jest autorytetem, na którym można się oprzeć w czasach zamętu i dezorientacji. Wielu rodaków sądzi, że jest naszym narodowym skarbem – ponadpartyjnym, ponadideologicznym, ponadnarodowym, ponadwyznaniowym…
[Zdzisław Brzeziński oddaje hołd i dziękuje Profesorowi.]

Mimo sędziwego wieku Bartoszewski tryska młodzieńczą energią i wspaniałym poczuciem humoru. Pytany jak się ma, odpowiedział, że ma się dobrze – jego wrogowie na nic lepszego nie zasługują. Dodał, że długie życie może być także winą, i to poważną, jeśli żyje się głupio. Pytany o ataki na niego – pociesza się myślą, że jeśli Bóg dopuścił, aby wśród dwunastu apostołów był Judasz, czyli osiem procent tego grona, to widocznie i wśród współczesnych może być osiem procent łajdaków. Podczas gdańskiego spotkania Profesor poruszył mnóstwo bardzo interesujących wątków, ale ze względu na szczupłe łamy naszego miesięcznika, trzeba na tym zakończyć. Można jednak mieć nadzieję, że Wł. Bartoszewski jeszcze nie raz przyjedzie do Gdańska i zainteresowani będą mogli się z nim spotkać.
[Zofia Bartoszewska, żona Profesora i Zdzisław Brzeziński.]

Uważam za wielkie szczęście i dar niebios, że dane mi było zobaczyć go tak blisko, niemal twarzą w twarz, oddać mu hołd, a nawet uścisnąć dłoń i podziękować za to, czego dla nas wszystkich i dla Polski w ciągu swego wspaniałego, krystalicznie czystego i heroicznego żywota dokonał.

Zdzisław Brzeziński

piątek, 10 kwietnia 2009

Bałtyckie Stowarzyszenie Tłumaczy w Gdańsku

W minioną sobotę, 4 kwietnia 2009 r. uczestniczyłem w Walnym Zebraniu członków Bałtyckiego Stowarzyszenia Tłumaczy. Miejscem spotkania był Uniwersytet Gdański, Wydział Filologiczny, w Gdańsku Oliwie, ul. Wita Stwosza 55, sala 1.4.6.
Było to zebranie wyborcze, które po trzech latach istnienia BST wybrało nowy zarząd naszego Stowarzyszenia.

Skład zarządu:
Dorota Górak-Łuba - Prezes
Małgorzata Grabarczyk
Jacek Kaczmarek
Marcin Mach
Marzena Pakuła-Piaścik
Tadeusz Szefler
Andrzej Wojtkuński
W najbliższych dniach odbędzie się pierwsze zebranie nowego zarządu, na którym określi on kierunki działania i podzieli się pracą.

Wszyscy wyrażamy gorące podziękowania dla Zarządu Pierwszej Kadencji w składzie: Małgorzata Grabarczyk - prezes, Andrzej Wojtkuński - wiceprezes, Marcin Mach - wiceprezes, Tadeusz Szefler - skarbnik, Anna Kanthak - sekretarz, Katarzyna Epimach-Szypiłło - członek zarządu, Dorota Górak-Łuba - członek zarządu. Dzięki Waszej pracy, zaangażowaniu i energii BST stało się stowarzyszeniem żywym, dynamicznym i rozwojowym.
Wybraliśmy także Prezydium Walnego Zebrania na obecną kadencję, w składzie:
Eugenia Firkowicz
Ewa Krzemińska-Gajzler
Ada Stajewska

W wyniku dyskusji mającej miejsce podczas Walnego Zebrania ogłaszamy GREMIALNE CZYTANIE STATUTU BST. Okazuje się że nie wszystkie punkty Statutu odpowiadają naszym potrzebom. Statut był pisany 3 lata temu i przez ten czas życie pokazało, że mogą nam być potrzebne nowe rozwiązania. Zarząd ze swej strony zaproponuje poprawki, które przedstawi do dyskusji, ale zachęcamy Was wszystkich do lektury Statutu i wypowiedzi na jego temat. Kliknij tu, aby pobrać dokument.

W części szkoleniowej po Walnym Zebraniu wysłuchaliśmy wykładu dr. Adama Wolańskiego pt. "Poprawność stylistyczno-edytorska tekstu tłumaczonego na język polski". Była to niezwykle pouczająca lekcja poprawnej polszczyzny, tym bardziej cenna, że przedstawiona na przykładach tłumaczeń z różnych języków. Prezentację można pobrać w zakładce "Szkolenia" (dostęp tylko dla członków BST, po zalogowaniu).
Zobacz więcej na stronie:
http://www.bst.org.pl

wtorek, 24 marca 2009

WYDARZYŁO SIĘ W MARCU: 1) XIII Okręgowy Zjazd Delegatów PZERiI w Gdańsku; 2) Film o ks. Jerzym Popiełuszce


[Na zdjęciu: Zbigniew Stencel i Zdzisław Brzeziński (rejon kościerski) - aktywni uczestnicy Zjazdu]

W środę, 18 marca 2009 r. w Gdańsku, w gościnnej siedzibie Domu Technika NOT, odbył się XIII Okręgowy Zjazd Delegatów Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. Związek jest dużą organizacją społeczną, pozarządową i niezależną z sześćdziesięcioletnią tradycją. Zarząd Główny Związku znajduje się w Warszawie i skupia w całej Polsce około 1,5 milionową rzeszę członków w 40 Oddziałach Okręgowych. Do Oddziału Okręgowego w Gdańsku należy 15 Oddziałów Rejonowych liczących łącznie 43 koła.
Rejon kościerski reprezentowali na Zjeździe prezes Kazimierz Szuta, Zbigniew Stencel i Zdzisław Brzeziński. Zjazd rozpoczął się obchodami Światowego Dnia Inwalidy. Okolicznościowy referat wygłosił Marian Białkowski, dotychczasowy przewodniczący Zarządu Okręgowego PZERiI w Gdańsku. Tegorocznym obchodom przyświeca hasło Inwalida – to po prostu człowiek. Prelegent podkreślił m.in., że nie wystarczy usunięcie barier architektonicznych, należy szukać skutecznych sposobów burzenia szkodliwych stereotypów w naszej mentalności i rozwiązywania bolesnych problemów. Następnie wystąpili zaproszeni goście, wśród nich m.in. Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, który wręczył dyplomy z podziękowaniami licznej grupie zasłużonych działaczy PZERI. Wręczono również dyplomy przyznane przez Jana Kozłowskiego, Marszałka Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. Wśród nagrodzonych takim dyplomem był m.in. K. Szuta, prezes Zarządu Rejonowego w Kościerzynie.
W części artystycznej wystąpił Chór Cantus z Gdyni, który z niezwykłym artyzmem wykonał kilka pieśni, czym wywołał spontaniczny aplauz zachwyconych słuchaczy. Katarzyna Wróblewska, członkini chóru, z niespotykanym kunsztem zaprezentowała bardzo poruszający wiersz „Zapatrzenie” Anny Kubicy o ludzkim zmaganiu się z bezlitosnym upływem czasu. Dzięki takim wspaniałym utworom nasze starzenie przebiega wolniej, radośniej i piękniej.
Po przerwie rozpoczęło się zebranie sprawozdawczo-wyborcze. W Zjeździe wzięło udział 81 delegatów z 15 oddziałów rejonowych w Gdańsku, Gdyni, Starogardzie Gdańskim, Wejherowie, Sopocie, Tczewie, Rumii, Kościerzynie, Malborku, Władysławowie, Pucku, Redzie, Kartuzach, Pruszczu Gdańskim i Jastarni. Zebrani jednogłośnie powierzyli prowadzenie obrad Kazimierzowi Szucie, przewodniczącemu Zarządu Rejonowego PZERiI w Kościerzynie. Sprawozdanie z minionej pięcioletniej kadencji (2004 – 2008) przedstawił Marian Białkowski. W grudniu 2008 r. PZERiI w Okręgu Gdańskim liczył 16737 członków. W kilku oddziałach odnotowano wzrost liczby członków: najwięcej w Kościerzynie (157), Starogardzie Gd. (156) i Władysławowie (140), ale nastąpił też niepokojący spadek, szczególnie w Gdyni (gdzie ubyły aż 1734 osoby), Gdańsku (1275) i Tczewie (983). Sprawozdawca podał ciekawe informacje o wynikach finansowych, które są w znacznym stopniu uzależnione od składek członkowskich. Z dniem 1.01.2005r. nastąpił wzrost składki z 15 do 18 zł. (podwyżka o 3 zł); kolejny wzrost składki (o 6 zł) z 18 do 24 zł wprowadzono od 1.01.2009r. W ciągu 4 lat (2005-2008) ilość członków wpłacających składki zmniejszyła się o 3466 osób; niewykluczone, że rezygnacja z przynależności do Związku była częściowo spowodowana właśnie wzrostem składek. Jednak głównymi źródłami środków finansowych były pozyskiwane dzięki staraniom Zarządu Oddziału Okręgowego PZERiI dotacje i subwencje od władz samorządowych. Ogółem w minionym pięcioleciu uzyskano 790890 zł. Umożliwiło to częściowe dofinansowanie różnych imprez, spotkań integracyjnych oraz wycieczek krajowych i zagranicznych. Najważniejszą pozycję w latach 2004-2008 stanowiła wielkość kosztów z tytułu imprez oraz wycieczek (4156881 zł). Żadne cyfry nie są w stanie oddać wielkiego zaangażowania, bezinteresownego poświęcania wolnego czasu, ogromu starań oraz wysiłków licznej grupy ofiarnych aktywistów, dynamicznych społeczników i zdeterminowanych działaczy Związku. To dzięki nim seniorzy wiedzą, gdzie pójść, kiedy jest trudno. Ostatnia, marcowa waloryzacja rent i emerytur (w wysokości 6,1%) to też zasługa PZERiI. W rzeczowej dyskusji po sprawozdaniach przypomniano, że chociaż Związek zrzesza około 1,5 mln członków, to w przeciwieństwie do partii politycznych, nie otrzymuje żadnych środków z budżetu państwa. Ponowiono wniosek o zaniechanie podatku od świadczeń emerytalnych i rentowych. Podniesiono sprawę skuteczniejszego wspierania kwartalnika „Magazyn Seniora”, wydawanego od 2000r. przez O.O PZERiI w Gdańsku. Z.O. PZERiI w Gdańsku prowadzi też Kasę Pogrzebową. W minionej kadencji wypłacono 550 zasiłków pogrzebowych na kwotę 228500 zł. Ilość członków Związkowej Kasy Pogrzebowej maleje (z 2795 osób w 2004r. do 1772 w 2008r.) Jako ciekawostkę godną uwagi warto odnotować, że istnieje zauważalna tendencja odchodzenia członków z Oddziału Okręgowego w Elblągu, czego przykładem jest Oddział Rejonowy w Malborku, który z dniem 1.04.2007r. przeszedł do O/O w Gdańsku z liczbą 663 członków.
Na Zjeździe, wybrano władze na kolejną pięcioletnią kadencję. Na czele nowo wybranego 31-osobowego Zarządu Okręgowego stanął ponownie Marian Białkowski, obdarzony niewątpliwą charyzmą przywódca, określany słusznie przez delegatów „lokomotywą” Związku. W składzie Zarządu Okręgowego znalazły się m.in. dwie osoby reprezentujące rejon kościerski: Kazimierz Szuta (szef Oddziału Rejonowego PZERiI w Kościerzynie) i Zdzisław Brzeziński (sekretarz Zarządu Koła PZERiI w Wielkim Klińczu). Przewodniczącą Komisji Rewizyjnej została Krystyna Gajtkowska; przewodniczącym Sądu Koleżeńskiego wybrano Władysława Markowskiego. Uchwalono też program działania Oddziału Okręgowego Związku na pięcioletnią kadencję rozpoczynającą się w 2009r. Dzięki bardzo sprawnemu prowadzeniu obrad przez K. Szutę, Zjazd zakończył się już przed 19.00.
Na Zjeździe, który był ważnym wydarzeniem społecznym w skali województwa zabrakło, niestety, przedstawicieli środków masowego przekazu. Dlatego należą się wyrazy uznania naszemu kościerskiemu miesięcznikowi „Życie Kaszub”, który od pięciu lat niezłomnie, niczym Reduta Ordona, trwa jako jedyna chyba w województwie pomorskim wyspa niezależnego i wolnego słowa.

Zdzisław Brzeziński
(uczestnik Zjazdu)

„Popiełuszko- wolność jest w nas”

We wtorek 17 marca 2009r. 48 osób z Wielkiego Klińcza i Kościerzyny obejrzało w „Multikinie” w Gdańsku wstrząsający film o bohaterskim kapłanie Jerzym Popiełuszce, bestialsko zamordowanym przez bezpiekę w stanie wojennym w 1984r. Wyjazd zorganizował zarząd koła PZERI. Uczestniczyli w nim zarówno seniorzy, którzy pamiętają tamte tragiczne wydarzenia, jak i młode osoby, których wtedy jeszcze nie było na świecie. Dla nich była to prawdziwa lekcja najnowszej, bolesnej historii Polski.
Podczas podróży do Gdańska panowała wśród zebranych atmosfera powagi i zadumy. Wszyscy potraktowali ten wyjazd jako rekolekcje i okazję do wspomnień o tragicznych wydarzeniach sprzed 25 lat. E. Brzezińska przypomniała działalność księdza Jerzego w okresie stanu wojennego, jego życiowe credo „zło dobrem zwyciężaj”. Większość uczestników wyjazdu na film odwiedziła przed dwoma laty Warszawę i pielgrzymowała do grobu ks. J. Popiełuszki i do świątyni pw. Ks. Stanisława Kostki, gdzie ksiądz Jerzy sprawował kapłańską posługę. Również zwiedzili wtedy wystawę poświęconą jego życiu, działalności i męczeńskiej śmierci. Wspomnienia o wspólnej modlitwie przy grobie zamordowanego kapłana obudziły na nowo wzruszenia w sercach słuchaczy. Szczególnie dla młodzieży informacje o muzeum przy kościele na Żoliborzu są zachętą do jego odwiedzenia i do modlitwy nad mogiłą ks. Jerzego, nad którą pochylał się Papież Jan Paweł II.

wtorek, 13 stycznia 2009

Miesięcznik "kaleidoscope"

Warto czytać miesięcznik "kaleidoscope"!




Miesięcznik "kaleidoscope" to magazyn pokładowy Polskich Linii Lotniczych LOT. Każdy numer jest wydawany w wersji dwujęzycznej (polsko-angielskiej) w tym samym egzemplarzu (można powiedzieć dwa w jednym). Jest to wspaniały zbiór różnorodnych materiałów dla wszystkich pragnących pogłębić znajomość j. angielskiego. Przede wszystkim jednak zawiera mnóstwo niezwykle interesujących reportaży nie tylko o najciekawszych miejscach i ludziach naszego kraju, ale także całego świata. Niestety, nie istnieje (przynajmniej na razie) możliwość prenumeraty tego wartościowego pod każdym względem czasopisma. Można jednak otrzymać je w portach lotniczych i biurach oraz placówkach LOT-u.


wtorek, 6 stycznia 2009

Wypadek

Wczoraj minęło 10 lat od mojego wypadku samochodowego, który miał miejsce przy ul. Przemysłowej w Kościerzynie przed godz. 13.00 we wtorek, 5-ego stycznia 1999 r. Usiłowałem wówczas wyprzedzić samochód ciężarowy (prowadzony przez Seweryna Lizakowskiego z mojej miejscowości), który skręcając w lewo zajechał mi drogę i zahaczył o karoserię mojego auta, w wyniku czego zarzuciło mną o betonowy słup trakcji elektrycznej. Straciłem przytomność, którą odzyskałem dopiero w (starym) szpitalu, gdzie zostałem przewieziony karetką pogotowia na sygnale. Na szczęście (może dlatego, że miałem zapięte pasy) nie poniosłem żadnych wewnętrznych obrażeń, czaszka, kręgi szyjne i żebra były całe. Uderzenie jednak okazało się na tyle silne, że metalowa podstawa pod siedzeniem w samochodzie została zerwana i przesunięta o 20 cm. W wyniku wypadku doznałem wstrząśnienia mózgu. Zakupiony w salonie kilka miesięcy wcześniej Fiat 126 p (jeszcze na gwarancji) nadawał się do kasacji. Od tamtej pory wierzę w anioły i dobre duchy, ale najbardziej ufam mojemu Aniołowi Stróżowi, który wtedy uratował mnie od zguby. Minęło dokładnie 10 lat od tamtej kraksy, a ja wciąż cieszę się życiem. Stan mojej kondycji fizycznej aktualnie nie jest wcale gorszy niż wtedy kiedy miałem 35 lat. W minionej dekadzie miały miejsce liczne wspaniałe wydarzenia w moim życiu, m.in. szczęśliwe zamążpójście dwóch córek, 30-lecie naszego małżeństwa, narodziny trzech cudownych wnusiąt, zrealizowana w 2006 r. z Elą podróż życia po Ameryce Północnej (Kanadzie i Stanach Zjednoczonych), dalsza intensywna praca zawodowa i społeczna. Mimo formalnego zakwalifikowania mnie przez ZUS do grona emerytów nadal jestem czynny zawodowo pracując w dwóch szkołach w wymiarze prawie dwóch etatów. Zastanawiam się dlaczego Stwórca wciąż pozwala mi cieszyć się darem życia, a zabiera do siebie młodszych ode mnie tak jak m.in. pochodzącego z Wielkiego Klińcza ratownika medycznego, Krzysztofa Dufke, który wtedy w 1999 r. w szpitalu tuż po moim wypadku, z siłą Herkulesa przenosił mnie na rękach jak niemowlaka na oddział chirurgiczny. Nie zapomnę tego szczegółu, bo ów młodzieniec wykonywał tę czynność z jakąś niespotykanie czułą troskliwością. Przeżyłem szok kiedy dowiedziałem się, że szlachetny pracownik pogotowia (powszechnie lubiany i z wdzięcznością wspominany) poniósł przedwczesną śmierć w czasie kąpieli w dniu 2 września 2001 r. mając niespełna trzydzieści lat. Jego grób znajduje się w miejscowości Grabowo Kościerskie. Przedziwnym zrządzeniem losu nadal mam z nim pośredni kontakt, bo już kolejny rok uczę jego synka Patryka, który uczęszcza do klasy II b Szkoły Podstawowej w Grabowie.