.
Niedamowo, sobota, 07.01.2012.
Idźmy z radością na spotkanie Pana. (Ps 122,1-2.4-5.6-7.8-9)
Dzisiaj w Niedamowie miały miejsce uroczystości pogrzebowe zmarłego w Skarszewach
śp. Jana Jedzińskiego, syna Antoniego i Weroniki, (ur. 10.08.1923 – zmarł 03.01.2012. Przeżył ponad 88 lat). Przy trumnie Zmarłego wygłosiłem następujące wspomnienie.
Śp. Jan Jedziński zapisał się złotymi zgłoskami w życiorysach wielu tu zgromadzonych osób. Przypomnę, że urodził się 10-go sierpnia 1923 r. w Zagoryszkach, w gminie Mickuny koło Wilna, które wtedy należało do Polski. W czasie II wojny światowej odbył służbę wojskową w szeregach Armii Krajowej. Został zaprzysiężony w Zagoryszkach w styczniu 1943 r. i przydzielony do lokalnej placówki. Ukończył kurs niższych dowódców. W czasie akcji „Burza” przydzielony do Zgrupowania „Węgielnego”. Brał udział w walkach o wyzwolenie Wilna. Walczył aż do wkroczenia wojsk sowieckich. Miałem okazję widzieć oryginalne zaświadczenie śp. Jana Jedzińskiego wydane przez Główną Komisję Weryfikacyjną Armii Krajowej w Londynie. Za zasługi wojenne przyznano mu MEDAL WOJSKA – polskie odznaczenie wojskowe nadawane za czyny dokonane w czasie II wojny światowej.
Kiedy tuż po odzyskaniu przez Polskę pełnej suwerenności w 1990 r. wyjeżdżałem na sześciomiesięczne doskonalenie języka angielskiego do Londynu, mój śp. Wychowawca zaproponował mi przywiezienie z Londynu tego przyznanego jemu wcześniej odznaczenia wojskowego. Potraktowałem to jako zaszczytne wyróżnienie. Bez trudu udało mi się spełnić jego prośbę. Odznaczenie dla śp. Jana Jedzińskiego uzyskałem po okazaniu wspomnianego już dokumentu weryfikacyjnego w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym w Londynie. Wspominam o tym dlatego, że Zmarły nigdy nie chwalił się tym ważnym Medalem i niewiele osób o tym wiedziało.
Wracając do biografii śp. Jana Jedzińskiego, to przez pierwsze powojenne lata pozostawał na Litwie niedaleko Wilna, które wówczas, niestety, wbrew woli Polaków znalazło się, poza granicami obecnej Polski w strefie wpływów radzieckich. Studiował w Wilnie na Uczelni Pedagogicznej. Strony rodzinne, tzn. Wileńszczyznę opuścił na początku lat 60-ych. Wraz z rodziną przyprowadził się stamtąd na Pomorze do Niedamowa, gdzie powierzono mu funkcje kierownika Szkoły Podstawowej, którą pełnił aż do połowy lat 70-ych, czyli do powstania Zbiorczej Szkoły Gminnej w Wielkim Klińczu. O jego pracowitości świadczy fakt, że później, mimo nabytych uprawnień emerytalnych pracował jeszcze aż do lat 90-ych w szkole w W. Klińczu. Był nie tylko świetnym nauczycielem – do dzisiaj umiem rozwiązywać ułamki piętrowe, których nauczył nas niezwykle skutecznie. Niczym człowiek Renesansu nauczał wszystkich przedmiotów. Był poliglotą – doskonale znał języki wschodniosłowiańskie: ukraiński, białoruski i rosyjski. Władał równie perfekcyjnie bardzo trudnym językiem litewskim, który nie ma nic wspólnego z językami słowiańskimi. Zajmował się działalnością społeczną. Przypomnę tylko, że dzięki wielkiemu zaangażowaniu doprowadził do uruchomienia połączeń autobusowych PKS na linii Kościerzyna – Niedamowo; sfinalizował wybudowanie i oddanie do użytku nowego budynku szkolnego.
Odejście takiego zasłużonego człowieka uświadamia nam jak wiele zawdzięczamy innym ludziom, których spotykamy na poplątanych ścieżkach naszego życia. Mieliśmy szczęście, że Zmarły był naszym nauczycielem. Część spośród tu dzisiaj obecnych, (ja również) mieliśmy tego szczęścia może jeszcze więcej, bo znakomity Pedagog, długoletni kierownik Szkoły Podstawowej w Niedamowie był naszym wychowawcą m.in. moim i księdza prałata Jana Kulasa, aktualnego proboszcza w Lubichowie. Odszedł wspaniały Nauczyciel i wielki Społecznik. Nie demonstrował ostentacyjnie swego przywiązania do instytucji Kościoła, ale na co dzień realizował w praktyce chrześcijańskie przykazanie miłości bliźniego z niespożyta energią pomagając na różne sposoby kilku pokoleniom swoich uczniów, wychowanków i mieszkańców. Spośród licznych zalet zmarłego warto podkreślić, że w kontaktach z innymi był zawsze uśmiechnięty, bezpośredni i bezinteresownie życzliwy. W dzisiejszych czasach zanikania postaw prospołecznych, śp. Jan Jedziński pozostanie przykładem do naśladowania dla nas wszystkich, a zwłaszcza dla młodszego pokolenia. Kiedy w niedalekiej przyszłości mieszkańcy i radni będą zastanawiać się nad wyborem nazw ulic w Niedamowie, to niech nie szukają daleko, bo najważniejsza arteria tej miejscowości powinna nazywać się ulicą Jana Jedzińskiego. Warto również rozważyć możliwość umieszczenia w tutejszej szkole tablicy pamiątkowej informującej o zasługach Jana Jedzińskiego.
UWAGAl
W powyższym tekście mogą być nieścisłości. Uprzejmie proszę o sprostowania i uzupełnienia telefonując lub pisząc pod adresem:
zdzislaw.brzezinski@onet.eu
tel. kom. 694-165-019
tel. (58) 686-14-28
SPROSTOWANIA I UZUPEŁNIENIA:
1) Jan Jedziński był kierownikiem Szkoły Podstawowej w Niedamowie w okresie 1.07.1959 31.08.1973
2) Jan Jedziński był dyrektorem Szkoły Podstawowej w Wielkim Klińczu w okresie ..............................
.
sobota, 7 stycznia 2012
wtorek, 13 grudnia 2011
Dzień Pamięci Ofiar Stanu Wojennego
.
Dzisiaj mija już 30-ta rocznica wprowadzenia stanu wojennego przez generała Wojciecha Jaruzelskiego. Wiele osób zostało wtedy pokrzywdzonych, a nawet byli tacy, którzy ponieśli śmierć przez komunistyczną juntę wojskową, która w celu utrzymania się przy władzy wykorzystała armię polską. Generał i jego zausznicy do dzisiaj nie zostali osądzeni i żyją w luksusach, korzystając z dobrodziejstw demokracji, którą wtedy zwalczali. W. Jaruzelski (przynajmniej pozornie) przeprosił za zbrodnie stanu wojennego. Najbardziej cynicznie zachowuje się były rzecznik generała - Jerzy Urban, który wydaje najohydniejszy w Polsce brukowiec - tygodnik "Nie". Ofiary śmiertelne obciążają Jaruzelskiego i jego juntę. Polacy już nie pamiętają, że W. Jaruzelski w sierpniu 1968 r. wysłał wojsko na Czechosłowację, w grudniu 1970 r. zdecydował o strzelaniu do robotników na Wybrzeżu, a w grudniu 1981 r. skrytobójczo wprowadził stan wojenny. Nasz wymiar sprawiedliwości jest słaby. Odpowiedzialni za zbrodnie nie zostali ukarani. Oprócz ofiar śmiertelnych ponad 10 tys. ludzi przeszło przez więzienia i internowania. Ślad po tym zostaje do dziś. Ponad milion bardzo wartościowych ludzi Polska straciła przez emigrację.
Mimo zmiany ustroju, postkomuniści okazali się na tyle sprytni, że zdołali poprzez mass media dokonać wybielenia Jaruzelskiego i relatywizacji stanu wojennego. Już zapomnieliśmy, że komunistyczna władza tak naprawdę była sterowana z Moskwy i cała jej działalność podyktowana była interesami Kremla, a nie Polski. Nastąpiło zrelatywizowanie roli komunistycznej nomenklatury w zbrodniach przeciwko narodowi.
Większość moich rodaków zapomniała, że Jaruzelski był namiestnikiem Polski z moskiewskiego nadania. Całe życie podporządkował służbie komunistom zasiadającym na Kremlu. Cechował się skrajnym oportunizmem i konformizmem. W armii długi czas pracował w pionie ideologicznym, zajmując się indoktrynacją polityczną. Karierę zawdzięczał wierności Moskwie oraz licznym ohydnym czynom, jak np. czystce antysemickiej w wojsku czy pacyfikacji robotniczych wystąpień na Wybrzeżu w 1970 r. - bo strzały padły tam na rozkaz właśnie generała Jaruzelskiego. Jaruzelski był i jest katem, którego mimo upływu 30 lat nie osądzono.
Innym wielkim złem stanu wojennego było zniszczenie ogromnego potencjału entuzjazmu w budowaniu wolnych struktur demokracji. Do społecznego ruchu Solidarności przystąpiło aż 10 milionów. Stan wojenny zabił ten entuzjazm, którego już nigdy potem nie udało się odbudować.

Solidarity was supported by approximately 90% of the adult population of Poland - not only 10,000,000 dues-paying members, but millions of individual farmers (members of Farmers' Solidarity) and another million of members of Independent Student's Organization, not to mention retired people, who were not able to join either one of these organizations. There was substantial, but peaceful resistance to martial law. Only about 100 people died, because it was a peaceful resistance against tanks and machine guns. Solidarity existed in the underground for years, despite terror, invigilation and arrests. Credit for overthrowing communism has to be given not only to Solidarity, but it's supporters - US President Ronald Reagan, British PM Margaret Thatcher and the Pope John Paul II.

Военное положение в Польше (13 декабря 1981 — 22 июля 1983) стало периодом диктатуры, которую объявил генерал Войцех Ярузельский, боровшийся с оппозицией, которую в официально коммунистической ПНР представляла правая профсоюзная организация «Солидарность». Оценки событий той эпохи сильно различаются как в самой Польше, так и за её пределами. В ходе военного положения в стране проходили репрессии: в результате столкновений с полицией более 100 чел. погибло или пропало без вести. Но в целом масштаб репрессий, равно как и реакция самой оппозиции в этот период, носили умеренный и даже несколько приглушённый характер, учитывая назревающий потребительский кризис в стране. Ключевую роль в предотвращении эскалации конфликта с обеих сторон сыграла Католическая церковь Польши.
.
Dzisiaj mija już 30-ta rocznica wprowadzenia stanu wojennego przez generała Wojciecha Jaruzelskiego. Wiele osób zostało wtedy pokrzywdzonych, a nawet byli tacy, którzy ponieśli śmierć przez komunistyczną juntę wojskową, która w celu utrzymania się przy władzy wykorzystała armię polską. Generał i jego zausznicy do dzisiaj nie zostali osądzeni i żyją w luksusach, korzystając z dobrodziejstw demokracji, którą wtedy zwalczali. W. Jaruzelski (przynajmniej pozornie) przeprosił za zbrodnie stanu wojennego. Najbardziej cynicznie zachowuje się były rzecznik generała - Jerzy Urban, który wydaje najohydniejszy w Polsce brukowiec - tygodnik "Nie". Ofiary śmiertelne obciążają Jaruzelskiego i jego juntę. Polacy już nie pamiętają, że W. Jaruzelski w sierpniu 1968 r. wysłał wojsko na Czechosłowację, w grudniu 1970 r. zdecydował o strzelaniu do robotników na Wybrzeżu, a w grudniu 1981 r. skrytobójczo wprowadził stan wojenny. Nasz wymiar sprawiedliwości jest słaby. Odpowiedzialni za zbrodnie nie zostali ukarani. Oprócz ofiar śmiertelnych ponad 10 tys. ludzi przeszło przez więzienia i internowania. Ślad po tym zostaje do dziś. Ponad milion bardzo wartościowych ludzi Polska straciła przez emigrację.
Mimo zmiany ustroju, postkomuniści okazali się na tyle sprytni, że zdołali poprzez mass media dokonać wybielenia Jaruzelskiego i relatywizacji stanu wojennego. Już zapomnieliśmy, że komunistyczna władza tak naprawdę była sterowana z Moskwy i cała jej działalność podyktowana była interesami Kremla, a nie Polski. Nastąpiło zrelatywizowanie roli komunistycznej nomenklatury w zbrodniach przeciwko narodowi.
Większość moich rodaków zapomniała, że Jaruzelski był namiestnikiem Polski z moskiewskiego nadania. Całe życie podporządkował służbie komunistom zasiadającym na Kremlu. Cechował się skrajnym oportunizmem i konformizmem. W armii długi czas pracował w pionie ideologicznym, zajmując się indoktrynacją polityczną. Karierę zawdzięczał wierności Moskwie oraz licznym ohydnym czynom, jak np. czystce antysemickiej w wojsku czy pacyfikacji robotniczych wystąpień na Wybrzeżu w 1970 r. - bo strzały padły tam na rozkaz właśnie generała Jaruzelskiego. Jaruzelski był i jest katem, którego mimo upływu 30 lat nie osądzono.
Innym wielkim złem stanu wojennego było zniszczenie ogromnego potencjału entuzjazmu w budowaniu wolnych struktur demokracji. Do społecznego ruchu Solidarności przystąpiło aż 10 milionów. Stan wojenny zabił ten entuzjazm, którego już nigdy potem nie udało się odbudować.

Solidarity was supported by approximately 90% of the adult population of Poland - not only 10,000,000 dues-paying members, but millions of individual farmers (members of Farmers' Solidarity) and another million of members of Independent Student's Organization, not to mention retired people, who were not able to join either one of these organizations. There was substantial, but peaceful resistance to martial law. Only about 100 people died, because it was a peaceful resistance against tanks and machine guns. Solidarity existed in the underground for years, despite terror, invigilation and arrests. Credit for overthrowing communism has to be given not only to Solidarity, but it's supporters - US President Ronald Reagan, British PM Margaret Thatcher and the Pope John Paul II.

Военное положение в Польше (13 декабря 1981 — 22 июля 1983) стало периодом диктатуры, которую объявил генерал Войцех Ярузельский, боровшийся с оппозицией, которую в официально коммунистической ПНР представляла правая профсоюзная организация «Солидарность». Оценки событий той эпохи сильно различаются как в самой Польше, так и за её пределами. В ходе военного положения в стране проходили репрессии: в результате столкновений с полицией более 100 чел. погибло или пропало без вести. Но в целом масштаб репрессий, равно как и реакция самой оппозиции в этот период, носили умеренный и даже несколько приглушённый характер, учитывая назревающий потребительский кризис в стране. Ключевую роль в предотвращении эскалации конфликта с обеих сторон сыграла Католическая церковь Польши.
.
sobota, 19 listopada 2011
Spotkanie i szkolenie BST: sobota 19.11.2011
.

Należę do grona członków założycieli Bałtyckiego Stowarzyszenia Tłumaczy, które utworzyliśmy w sobotę, 1-go kwietnia 2006 r. w Gdańsku. W tamtym, historycznym już zebraniu, uczestniczyło nas wówczas 65 osób. Do BST systematycznie wstępują nowi członkowie. Aktualnie nasze Stowarzyszenie skupia 142 tłumaczy. (Warto wiedzieć, że w województwie pomorskim uprawnienia tłumacza przysięgłego posiada około 600 osób.) Ranga i znaczenie BST ciągle wzrasta. Ministerstwo Sprawiedliwości konsultuje z nami propozycje nowych uregulowań prawnych i przepisów wykonawczych. Różne gremia i organizacje zagraniczne zapraszają nas na swoje zjazdy i sympozja międzynarodowe. W czasie dzisiejszego spotkania (w sobotę, 19-go listopada 2011 r.) w auli Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Gdańskiego w pierwszej części szkolenia Małgorzata Grabarczyk (tłumacz języków szwedzkiego i angielskiego) zapoznała nas z nowelizacją Kodeksu tłumacza przysięgłego, podkreślając mnóstwo praktycznych, pożytecznych i ujednoliconych wskazówek zawartych w nowym Kodeksie. W drugiej części radca prawny Katarzyna Rubach szkoliła nas na temat dokumentacji wewnętrznej spółek kapitałowych. Wręczyła nam 38 stron materiałów o tych zagadnieniach - prawdziwe kompendium wiedzy o wszystkim, co z tym związane. Na zakończenia otrzymaliśmy efektowne certyfikaty przynależności do BST (ze stosowną pieczęcią na odwrocie).


Więcej informacji można znaleźć na stronie: http://www.bst.org.pl/
.

Należę do grona członków założycieli Bałtyckiego Stowarzyszenia Tłumaczy, które utworzyliśmy w sobotę, 1-go kwietnia 2006 r. w Gdańsku. W tamtym, historycznym już zebraniu, uczestniczyło nas wówczas 65 osób. Do BST systematycznie wstępują nowi członkowie. Aktualnie nasze Stowarzyszenie skupia 142 tłumaczy. (Warto wiedzieć, że w województwie pomorskim uprawnienia tłumacza przysięgłego posiada około 600 osób.) Ranga i znaczenie BST ciągle wzrasta. Ministerstwo Sprawiedliwości konsultuje z nami propozycje nowych uregulowań prawnych i przepisów wykonawczych. Różne gremia i organizacje zagraniczne zapraszają nas na swoje zjazdy i sympozja międzynarodowe. W czasie dzisiejszego spotkania (w sobotę, 19-go listopada 2011 r.) w auli Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Gdańskiego w pierwszej części szkolenia Małgorzata Grabarczyk (tłumacz języków szwedzkiego i angielskiego) zapoznała nas z nowelizacją Kodeksu tłumacza przysięgłego, podkreślając mnóstwo praktycznych, pożytecznych i ujednoliconych wskazówek zawartych w nowym Kodeksie. W drugiej części radca prawny Katarzyna Rubach szkoliła nas na temat dokumentacji wewnętrznej spółek kapitałowych. Wręczyła nam 38 stron materiałów o tych zagadnieniach - prawdziwe kompendium wiedzy o wszystkim, co z tym związane. Na zakończenia otrzymaliśmy efektowne certyfikaty przynależności do BST (ze stosowną pieczęcią na odwrocie).


Więcej informacji można znaleźć na stronie: http://www.bst.org.pl/
.
niedziela, 13 listopada 2011
I LOVE PARIS
.
Czasami zdarza mi się słuchać polskiego radia (program I) do północy, albo jeszcze dłużej. Ileż tam jest wspaniałych i różnorodnych audycji. Wczoraj, np. mogłem posłuchać niezwykłej piosenki wykonywanej w duecie Frank Sinatra i Maurice Chevalier. Cudowny wynalazek Internetu sprawia, że na You Tube można zachwycać się ulubionymi melodiami wielokrotnie w dowolnym czasie.
I love Paris in the spring time
I love Paris in the fall
I love Paris in the winter when it drizzles
I love Paris in the summer when it sizzles
I love Paris every moment
Every moment of the year
I love Paris, why oh why do I love Paris
Because my love is here
She's there, she's everywhere but she's really here...
.
Czasami zdarza mi się słuchać polskiego radia (program I) do północy, albo jeszcze dłużej. Ileż tam jest wspaniałych i różnorodnych audycji. Wczoraj, np. mogłem posłuchać niezwykłej piosenki wykonywanej w duecie Frank Sinatra i Maurice Chevalier. Cudowny wynalazek Internetu sprawia, że na You Tube można zachwycać się ulubionymi melodiami wielokrotnie w dowolnym czasie.
I love Paris in the spring time
I love Paris in the fall
I love Paris in the winter when it drizzles
I love Paris in the summer when it sizzles
I love Paris every moment
Every moment of the year
I love Paris, why oh why do I love Paris
Because my love is here
She's there, she's everywhere but she's really here...
.
czwartek, 20 października 2011
Magdalena Grzebałkowska: Biografia Jana Twardowskiego
.
Dzisiaj udało mi się zostać szczęśliwym nabywcą arcyciekawej publikacji "KSIĄDZ PARADOKS. Biografia Jana Twardowskiego" Magdaleny Grzebałkowskiej.
"Ulegałem fascynacjom kobietami i nie wstydzę się tego" - powiedział ksiądz Twardowski w jednym z wywiadów. Grzebałkowska odnalazła kilka takich znajomości - pierwszą była Wanda, czyli Dziula Zieleńczyk - komunistka, autorka słów do pieśni "My ze spalonych wsi" - z którą podczas okupacji bardzo się przyjaźnił. Jeszcze pod koniec życia ks. Twardowski określał ją słowami "moja sympatia". Już jako duchowny ksiądz Jan przeżył burzliwą przyjaźń z tajemniczą W., którą bardzo długo wspominał. W czasach, gdy pracował w parafii na Saskiej Kępie, była "Marychna", potem lekarka o imieniu Janina. Grzebałkowska nie natrafiła na żaden ślad, aby te znajomości wykroczyły poza wyznaczone celibatem granice. Jednak przede wszystkim żył Ewangelią błogosławieństw. W swojej poezji ukazał nam chrześcijaństwo ewangelicznego piękna, prostoty, dziecięcej ufności.

Otoczony tłumem ksiądz bywał bardzo samotny. Brakowało mu więzów rodzinnych, dlatego w jego życiu zaczęły pojawiać się duchowe "wnuczki". Marylka Kędzierska, Basia Arsoba spotykały się z księdzem Janem regularnie, wymieniały z nim listy. On obsypywał je drobnymi prezentami, kazał tytułować się dziadkiem. Szczególnie ważna w życiu ks. Twardowskiego miała się okazać zawarta w 1988 roku znajomość z Aleksandrą Iwanowską, która w 2002 roku przejęła notarialnie opiekę nad księdzem Janem. Odtąd miała pilnować jego finansów i troszczyć się o sprawy codzienne.
Grzebałtowska przyznaje, że Oleńka, jak nazywał Iwanowską ks. Twardowski, uporządkowała jego twórczość, ukróciła nadużywanie hojności poety przez wydawców, przepisała do końca taśmy z jego kazaniami. Ale wielu rozmówców Grzebałtowskiej ma do Iwanowskiej jakiś rodzaj żalu, nawet pretensji. W ostatnich latach życia księdza Jana jego kontakty ze światem były ograniczane - Iwanowska sporządziła listę gości, którzy mogli go odwiedzać, na której zabrakło wielu osób bliskich księdzu. Niektórzy przyjaciele, jak Krystyna Gucewicz, starali się przychodzić, kiedy Iwanowskiej nie było.

"Ludzie wspominają, że w ostatnich latach życia wszystkiego mu brakowało, prosił gości żeby kupowali mu zeszyty i ołówki, pytał, czy mogą mu kupić w księgarni jego własne książki, bo ich nie miał" - streszcza Grzebałkowska rozmowy z przyjaciółmi księdza. Iwanowska, która od 2002 roku dysponowała funduszami Jana Twardowskiego, tłumaczyła w wywiadach, że wszystkie pieniądze, jakie ksiądz dostawał do ręki, natychmiast rozdawał potrzebującym, więc wzięła na siebie "niewdzięczną rolę tej, która pilnuje jego spraw".
Najbardziej poczytny poeta polski końca XX wieku, którego książki osiągnęły nakład 2 mln egzemplarzy, całość praw autorskich scedował na Aleksandrę Iwanowską. Iwanowska już na pogrzebie księdza podeszła do przedstawiciela dziecięcego zespołu Ychtys, który za zgodą księdza Jana od lat wykonywał piosenki do jego wierszy i zakazała ich wykonywania. W lutym 2007 r. zabroniła, jakichkolwiek wznowień i publikacji wierszy księdza bez jej zgody, której udziela bardzo rzadko. Nie wiadomo do końca, jakie dokumenty związane z księdzem Janem znajdują się w jej archiwum, całkowicie niedostępne dla badaczy. Grzebałkowska uważa, że może tam być m.in. dziennik księdza, do którego fragmentów z lat 1957-1968 udało jej się przypadkiem dotrzeć.
.
Dzisiaj udało mi się zostać szczęśliwym nabywcą arcyciekawej publikacji "KSIĄDZ PARADOKS. Biografia Jana Twardowskiego" Magdaleny Grzebałkowskiej.
"Ulegałem fascynacjom kobietami i nie wstydzę się tego" - powiedział ksiądz Twardowski w jednym z wywiadów. Grzebałkowska odnalazła kilka takich znajomości - pierwszą była Wanda, czyli Dziula Zieleńczyk - komunistka, autorka słów do pieśni "My ze spalonych wsi" - z którą podczas okupacji bardzo się przyjaźnił. Jeszcze pod koniec życia ks. Twardowski określał ją słowami "moja sympatia". Już jako duchowny ksiądz Jan przeżył burzliwą przyjaźń z tajemniczą W., którą bardzo długo wspominał. W czasach, gdy pracował w parafii na Saskiej Kępie, była "Marychna", potem lekarka o imieniu Janina. Grzebałkowska nie natrafiła na żaden ślad, aby te znajomości wykroczyły poza wyznaczone celibatem granice. Jednak przede wszystkim żył Ewangelią błogosławieństw. W swojej poezji ukazał nam chrześcijaństwo ewangelicznego piękna, prostoty, dziecięcej ufności.

Otoczony tłumem ksiądz bywał bardzo samotny. Brakowało mu więzów rodzinnych, dlatego w jego życiu zaczęły pojawiać się duchowe "wnuczki". Marylka Kędzierska, Basia Arsoba spotykały się z księdzem Janem regularnie, wymieniały z nim listy. On obsypywał je drobnymi prezentami, kazał tytułować się dziadkiem. Szczególnie ważna w życiu ks. Twardowskiego miała się okazać zawarta w 1988 roku znajomość z Aleksandrą Iwanowską, która w 2002 roku przejęła notarialnie opiekę nad księdzem Janem. Odtąd miała pilnować jego finansów i troszczyć się o sprawy codzienne.
Grzebałtowska przyznaje, że Oleńka, jak nazywał Iwanowską ks. Twardowski, uporządkowała jego twórczość, ukróciła nadużywanie hojności poety przez wydawców, przepisała do końca taśmy z jego kazaniami. Ale wielu rozmówców Grzebałtowskiej ma do Iwanowskiej jakiś rodzaj żalu, nawet pretensji. W ostatnich latach życia księdza Jana jego kontakty ze światem były ograniczane - Iwanowska sporządziła listę gości, którzy mogli go odwiedzać, na której zabrakło wielu osób bliskich księdzu. Niektórzy przyjaciele, jak Krystyna Gucewicz, starali się przychodzić, kiedy Iwanowskiej nie było.

"Ludzie wspominają, że w ostatnich latach życia wszystkiego mu brakowało, prosił gości żeby kupowali mu zeszyty i ołówki, pytał, czy mogą mu kupić w księgarni jego własne książki, bo ich nie miał" - streszcza Grzebałkowska rozmowy z przyjaciółmi księdza. Iwanowska, która od 2002 roku dysponowała funduszami Jana Twardowskiego, tłumaczyła w wywiadach, że wszystkie pieniądze, jakie ksiądz dostawał do ręki, natychmiast rozdawał potrzebującym, więc wzięła na siebie "niewdzięczną rolę tej, która pilnuje jego spraw".
Najbardziej poczytny poeta polski końca XX wieku, którego książki osiągnęły nakład 2 mln egzemplarzy, całość praw autorskich scedował na Aleksandrę Iwanowską. Iwanowska już na pogrzebie księdza podeszła do przedstawiciela dziecięcego zespołu Ychtys, który za zgodą księdza Jana od lat wykonywał piosenki do jego wierszy i zakazała ich wykonywania. W lutym 2007 r. zabroniła, jakichkolwiek wznowień i publikacji wierszy księdza bez jej zgody, której udziela bardzo rzadko. Nie wiadomo do końca, jakie dokumenty związane z księdzem Janem znajdują się w jej archiwum, całkowicie niedostępne dla badaczy. Grzebałkowska uważa, że może tam być m.in. dziennik księdza, do którego fragmentów z lat 1957-1968 udało jej się przypadkiem dotrzeć.
.
niedziela, 9 października 2011
POLSKA - ROSJA (ПОЛЬША - РОССИЯ)
.
Co łączy Polaków i Rosjan? "TYGODNIK POWSZECHNY" zaprasza do lektury cyklu dodatków "Polska – Rosja: rozmowa niekontrolowana". Publicyści rosyjscy i polscy na ich łamach szukają miejsc, w których możemy się spotkać.


W "TP" 31/2011 pierwszy z cyklu dodatków: MŁODA ROSJA
a w nim m.in.: Katarzyna Kwiatkowska: o polsko-rosyjskiej współpracy kulturalnej | Dmitrij Babicz: co Polacy i Rosjanie mogą zrobić razem dla Europy Wschodniej | Łukasz Adamski: o potrzebie cierpliwości wobec Rosjan |
Tomasz Mróz: o pisarzu młodego pokolenia, Zacharze Prilepinie, czyli opowieść o Rosji spod znaku męskich wartości |
Witalij Portnikow: rosyjskie dziennikarstwo: stare nawyki w nowych czasach.
Zobacz dodatek pt. "Młoda Rosja"


В «ТП» 31/2011 – первое из цикла приложений:
«МОЛОДАЯ РОССИЯ»
а в нём, в частности: Катажина Квятковская: о российско - польском культурном сотрудничестве | Дмитрий Бабич: что россияне и поляки могут сделать вместе для Восточной Европы | Лукаш Адамский: о необходимости быть терпеливыми к россиянам | Томаш Мруз: о писателе молодого поколения Захаре Прилепине, или рассказ о России под знаком мужских ценностей | Виталий Портников: российская журналистика: старые навыки в новые времена.
Читайте приложение «Молодая Россия»
Zobacz dwujęzyczny serwis internetowy:
www.polska-rosja.tygodnik.com.pl
.
Co łączy Polaków i Rosjan? "TYGODNIK POWSZECHNY" zaprasza do lektury cyklu dodatków "Polska – Rosja: rozmowa niekontrolowana". Publicyści rosyjscy i polscy na ich łamach szukają miejsc, w których możemy się spotkać.


W "TP" 31/2011 pierwszy z cyklu dodatków: MŁODA ROSJA
a w nim m.in.: Katarzyna Kwiatkowska: o polsko-rosyjskiej współpracy kulturalnej | Dmitrij Babicz: co Polacy i Rosjanie mogą zrobić razem dla Europy Wschodniej | Łukasz Adamski: o potrzebie cierpliwości wobec Rosjan |
Tomasz Mróz: o pisarzu młodego pokolenia, Zacharze Prilepinie, czyli opowieść o Rosji spod znaku męskich wartości |
Witalij Portnikow: rosyjskie dziennikarstwo: stare nawyki w nowych czasach.
Zobacz dodatek pt. "Młoda Rosja"


В «ТП» 31/2011 – первое из цикла приложений:
«МОЛОДАЯ РОССИЯ»
а в нём, в частности: Катажина Квятковская: о российско - польском культурном сотрудничестве | Дмитрий Бабич: что россияне и поляки могут сделать вместе для Восточной Европы | Лукаш Адамский: о необходимости быть терпеливыми к россиянам | Томаш Мруз: о писателе молодого поколения Захаре Прилепине, или рассказ о России под знаком мужских ценностей | Виталий Портников: российская журналистика: старые навыки в новые времена.
Читайте приложение «Молодая Россия»
Zobacz dwujęzyczny serwis internetowy:
www.polska-rosja.tygodnik.com.pl
.
czwartek, 6 października 2011
Fundusz Stypendialny NSZZ ,,SOLIDARNOŚĆ"
.
Dzisiaj Grzegorz Urowski, przewodniczący NSZZ „Solidarność” KM Pracowników Oświaty i Wychowania Ziemi Kościerskiej po raz kolejny wręczył mi dyplom z podziękowaniem za dziewiąty rok finansowego wspierania przeze mnie i Elę Funduszu Stypendialnego NSZZ ,,SOLIDARNOŚĆ".

Zachęcamy wszystkich do chociaż skromnego finansowego wsparcia szlachetnej idei Funduszu Stypendialnego. Warto pomagać utalentowanej młodzieży z niezamożnych rodzin!
.
Dzisiaj Grzegorz Urowski, przewodniczący NSZZ „Solidarność” KM Pracowników Oświaty i Wychowania Ziemi Kościerskiej po raz kolejny wręczył mi dyplom z podziękowaniem za dziewiąty rok finansowego wspierania przeze mnie i Elę Funduszu Stypendialnego NSZZ ,,SOLIDARNOŚĆ".

Zachęcamy wszystkich do chociaż skromnego finansowego wsparcia szlachetnej idei Funduszu Stypendialnego. Warto pomagać utalentowanej młodzieży z niezamożnych rodzin!
.
Subskrybuj:
Posty (Atom)